Korki z życia

by Józia

Dusza towarzystwa

1 Comment

Kto to jest?

Gdy byłam mała, podziwiałam dusze towarzystwa. To oni skupiali na sobie uwagę większości i rozkręcali imprezy. To wokół nich było najgłośniej i najweselej, a ci, których los rzucił na drugi kraniec stołu czy pokoju, mogli tylko żałować i w milczeniu siorbać kompot.

Szkoda, że nie siedzę z  tyłu autobusu. – myślałam, patrząc na śmigające drzewa przez zaplute okno, znów tuż za panią, bo zawsze przegrywałam te dziwne wyścigi.

Chciałam być taka jak oni. Chciałam, żeby inni śmiali się z moich żartów i uważnie słuchali, co mam do powiedzenia. Niestety – z racji sporej różnicy wieku między mną a moim rodzeństwem często znajdowałam się w idiotycznym położeniu, z którego nie dało się wiele wycisnąć. Wyobraźcie sobie dziesięciolatkę na Sylwestrze z czternastolatkami. Podczas gdy ja, najczęściej ubrana w mega frajerską, odświętną sukieneczkę, mogłam co najwyżej szpanować, że dostałam na komunię zegarek Baby-G, koleżanki mojej siostry już się całowały. Nie mogłam tego przeskoczyć. Mogłam za to siedzieć cicho i marzyć, że kiedyś nadejdzie moment, gdy będę już duża i wtedy wreszcie zaczną mnie wszyscy traktować poważnie.

Potem to ja miałam 14 lat i własne towarzystwo, ale… wiele się nie zmieniło. Byłam, kurna, nieśmiała. Wszelkie imprezy mnie raczej drażniły. Tak bardzo zależało mi na tym, żeby się dobrze bawić, tak dużo dla mnie znaczyło to, żeby ktoś ze mną porozmawiał albo zatańczył, że nic z tego nie wychodziło. I znów raczej tylko obserwowałam tych, co potrafili się w tym odnaleźć i znajdowałam mnóstwo wyjaśnień, czemu oni potrafią, a ja nie. Bo ona jest przecież śmieszniejsza, ładniejsza, mądrzejsza, a ja to gdzie tam, idę stąd, pomilczę.

Olśnienie zstąpiło na mnie wiele lat później, gdy wreszcie wyluzowałam i przestało mi zależeć, żeby być “tą fajną”. Wtedy zrozumiałam, że można być duszą towarzystwa i być brzydkim, głupawym a nawet nieszczególnie śmiesznym.

Wszystko zależy od pewności siebie.

Osobie pewnej siebie nie zależy na tym, by inni śmiali się z jej żartów. Ma gdzieś, ile osób jej słucha i czy wszystkim podoba się to, co mówi. Jest wyluzowana, naturalna i uważnie słucha ludzi wokół siebie – a więcej do podbicia salonów nie trzeba. Dlatego tak nas mierżą wszyscy ci, którzy nawzajem się przekrzykują, próbując na siłę zabłysnąć w towarzystwie. Ci, którzy pozabijaliby się, żeby zająć miejsce z tyłu autobusu.

Bo czy jest coś bardziej żałosnego, niż człowiek, który usiłuje przekonać cię, że jest fajny?

Advertisements

Author: Józia

Józia, 21-letnia studentka z Warszawy.

One thought on “Dusza towarzystwa

  1. nie ma nic bardziej żałosnego, been there done that 😉

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s