Korki z życia

by Józia

Patrzcie, jaka jestem fajna.

Leave a comment

Samostrzały na fejsbuku. Kokardy na łbach. Udawanie, że się coś wie. Hipsterstwo. Patrzenie na innych z góry. Umniejszanie wartości innych.

Chyba tylko wojna i głód są większymi katastrofami ludzkości.

I powiedzcie mi, moje kochane trzy już osoby, które znacie ten blog, dlaczego ludzie robią te wszystkie rzeczy? Czy powinniśmy ich za to potępiać?

Przełomową odpowiedź na pierwsze pytanie znajdziecie w tytule. Otóż, wszyscy ci ludzie, hipsterzy niehipsterzy, chcą być, po prostu, fajni.

– Spójrz, popatrz, jestem inna! Lepsza! Mam to i tamto, przeczytałam to i to, więcej od innych! Widzisz? Pacz! Pacz! Doceń, podziwiaj! LUB MNIE!

Chcą być fajni, szkoda tylko, że w zły sposób.  Utożsamiają swoją fajność z tym, co im się wydaje, że ludzie o nich myślą. A to pułapka nad pułapki jest. Nikt w ten sposób fajny nie będzie, nie ma bata. Strzelają sobie w stopę, zamiast podziwu wywołując politowanie, zamiast sympatii wzbudzając obrzydzenie. Bo, cóż, nie doceniają bliźnich, wiecie. Jakoś tak jest, że ludzie zawsze ZAWSZE wyczują sztuczność, czy to w ubiorze, czy w zachowaniu. Osoba, która chodzi w kokardzie na głowie BO TAK JEJ SIĘ PODOBA, tak czuje i finito, ma moje pełne poparcie. Osoba, która mówi, co przeczytała, bo ją coś zafascynowało i puścić nie może, bo szczerze coś odczuwa, też jest spoko. Ale właśnie – jak odróżnić obmierzłe typy, które się wywyższają, i to często naszym kosztem, od naprawdę fajnych, wyjątkowych ludzi?

Otóż – ciężko jest. Bo, mimo wszystko, ci straszni ludzie, te wilki, wywierają na nas ogromny wpływ, chcemy tego, czy nie. Bo no co zrobić z tymi nieszczęsnymi okularami w czarnych oprawkach, np? Zawsze czułam się nieswojo ze swoim pragnieniem posiadania takowych. Tak sobie myślałam, błędnie, oczywiście, że zostanę do jednego worka wrzucona z tymi strasznymi ludźmi, no i nigdy ich sobie nie kupiłam (inna sprawa, że mam sokoli wzrok, póki co). A prawda jest taka, że powinnam mieć gdzieś co inni myślą, i sobie w nich łazić, skoro taką miałam ochotę. Nie ma żadnego znaczenia jakie bym miała na nosie okulary – jeśli ktoś by mnie poznał, zobaczyłby, że jestem człowiekiem, a nie wydmuszką. A jeśli by przez okulary zrezygnował ze mnie – to tylko odsiewam frajera, win-win.

Co do drugiego pytania – nie powinniśmy ich potępiać, śmiać się ani skreślać. Powinniśmy chcieć im pomóc. Po prostu pomóc.

Bo to naprawdę straszne jest, tak żyć.

Parę miesięcy temu przeczytałam w “Polityce” artykuł pod wszystko mówiącym tytułem “Najpiękniejszy z możliwych tyłeczków”. Bo ja tylko mądre artykuły w polityce czytam.

Było tam coś takiego:

“Zatracam się w pragnieniu podobania się. Mojemu mężowi, mojej terapeutce, mojemu dziecku, sąsiadom, przyjaciołom. Kelnerce w kawiarni. Aż nic już ze mnie nie zostaje.”

Napisała to Charlotte Roche, jakaś niemiecka gwiazda telewizji, w książce pod intrygującym tytułem “Wilgotne miejsca” (nie znam, ściągnęłam sobie za to “Modlitwy waginy”, brzmi obiecująco ).

I rzeczywiście, chcąc się wszystkim przypodobać, tłamsimy swoją osobowość, rezygnujemy z niej, myśląc, że nikomu się nie spodoba. Straszne. I dla Ciebie, i dla innych, którzy muszą z tobą przebywać.

Daj swojemu garnkowi z osobowością wybuchnąć.

Advertisements

Author: Józia

Józia, 21-letnia studentka z Warszawy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s